Dlaczego w Raciborzu nie pobieramy krwi pępowinowej?

- Medycyna robi ogromne postępy, a my w Raciborzu się cofamy - tak komentuje radny Marceli Klimanek niemożność dokonywania w Raciborzu zabiegów poboru krwi pępowinowej. - We wszystkich ościennych szpitalach można to uczynić, a u nas stawia się biurokratyczne przeszkody – ocenia.

Klimanek, z zawodu lekarz o specjalności ginekolog - położnik, poruszył kwestię zabiegów poboru krwi pępowinowej, podczas czerwcowej sesji Rady Powiatu. - Komórka macierzysta to komórka niezróżnicowana, którą każdy w stadium embrionalnym posiada. Z tego, co jeszcze kilka lat temu traktowano jako fantastykę, korzystają dziś chorzy na białaczkę, na Parkinsona i na Alzhaimera, a to dopiero początek drogi - rozpoczął od wyjaśnień. - Na czym polega nasza tragedia w Raciborzu? Są instytucje w tym kraju świadczące usługi przechowywania i konserwacji krwi pępowinowej, zawierającej komórki macierzyste. Dlaczego, mimo że korzyści są niezaprzeczalne, bo sam zabieg nie narusza ciągłości tkanek matki ani dziecka, a koszty w pełni pokrywa pacjentka, mogą to robić wszystkie ościenne szpitale i kliniki, a w  Raciborzu stawia się biurokratyczną zaporę uniemożliwiającą zabiegi? - zapytał, dodając że przez tę sytuację kobiety ciężarne często rezygnują z porodu w raciborskiej lecznicy.

Starostę w odpowiedzi wyręczył obecny na sesji Ryszard Rudnik, dyrektor szpitala. - Banki krwi pępowinowej prowadzą prywatne podmioty gospodarcze. Nie ulega wątpliwości, że w naszym szpitalu potrafimy to robić, problem leży w tym, co dalej z takim materiałem się stanie - stwierdził. Jego zdaniem, główną przeszkodę stanowi brak dopracowanych procedur, jednoznacznie określających jak krew pępowinowa ma być przechowywana po pobraniu, kto ją odbiera i kto jest odpowiedzialny za dostarczenie do banku krwi. Ich brak może w przyszłości narazić szpital na pozwy sądowe o odszkodowanie, jeśli tylko okaże się, że pobrany materiał na którymś etapie uległ uszkodzeniu.

Ale brak procedur to nie jedyna przeszkoda według dyrektora. - Wszystkie leki i sprzęt używane w szpitalu trafiają na oddziały przez szpitalną aptekę. Sprzęt do pobrania krwi pępowinowej, pacjentki przynoszą ze sobą, a to stwarza ryzyko, że nie będzie on sterylny. Ponadto ustawa wyraźnie mówi, że pobrań może dokonać jedynie lekarz transplantolog lub inna osoba pod jego nadzorem, a my takich nie mamy - wytłumaczył Rudnik. - Rozpoczęliśmy cały proces, rozmawiamy z bankami krwi, ale bez dopracowania tego wszystkiego nie podejmę decyzji o pozwoleniu na zabiegi, a wręcz wydam zakaz ich wykonywania.

- To dezinformacja - zareagował Klimanek. - Całe ryzyko ponosi pacjentka, która podpisuje umowę z firmą odbierającą krew. Firma zapewnia osobę dokonującą pobrania, a także cały sprzęt, czyli igły, zbiorniki z konserwantami, termosy z czujnikiem i alarmem, taśmy zabezpieczające- wszystko w pełni sterylne. Zaraz po pobraniu, pojawia się kurier, który wiezie krew do banku, a na drugi dzień jest informacja, czy pobranie było skuteczne. Zdaniem Klimanka takie kurczowe trzymanie się przez dyrekcję przepisów to nadinterpretacja. - Jeżeli w ten sposób będziemy traktować nasz zawód, to możemy od razu oddać dyplomy - skomentował radny, który sam już takich zabiegów dokonywał.

Dyrektor i lekarz nie znaleźli wspólnego zdania. - Nie wiem czy pan radny zna warunki umowy z firmą przechowującą krew, bo ja znam bardzo dobrze, i zarzucanie nadinterpretacji jest nie na miejscu - odparł zarzuty Rudnik. - Wcale nie jest tak, że to firma pobiera krew i odbiera kurierem. Obowiązek poboru spoczywa na szpitalu i żadna inna osoba która się pojawi, nie może wejść na oddział bez naszej zgody. Do momentu dopracowania procedur i określenia w umowie wszystkich warunków pobrania i przechowywania, zabiegi nie będą się odbywać. Takich rzeczy nie można zrobić na kolanie, bo to duża odpowiedzialność. Wszystko musi współgrać z naszymi normami szpitalnymi - zakończył Ryszard Rudnik. Swoją wypowiedź chciał jeszcze kontynuować Klimanek, ale nie pozwolił na to Norbert Mika: - Proszę tę kwestię poruszyć dalej na komisji zdrowia, której pan radny jest przewodniczącym - zaproponował przewodniczący Rady.


Paweł Strzelczyk

 

Zobacz pełne wydanie Gazety Informator

 

Zaufali nam

2.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg