Eko-Wystawę można nazwać zwykłym polskim pospolitym ruszeniem
Rozmowa z Henrykiem Marcinkiem, przewodniczącym Rady Gminy Pietrowice Wlk., który był inicjatorem zorganizowania targów 10 lat temu.
W tym roku Eko-Wystawa jest organizowana po raz 10. Jaka jest geneza powstania tego typu targów właśnie w Pietrowicach Wielkich?
Pomysł zorganizowania targów jest w zasadzie bardzo prozaiczny. W środowisku rodzinnym czy zawodowym zauważyłem, że ludzie rozmawiają przede wszystkim o chorobach, o pracy, a trzecim lub czwartym tematem jest ogrzewanie. Szczególnie to, że jest ono bardzo kosztowne i uciążliwe. Nie tylko żywność, ale i ogrzewanie okazało się obciążeniem dla budżetu domowego. W chwili obecnej sporo nieporozumień międzynarodowych toczy się o energię. Z moich obserwacji i pobytu na różnego rodzaju targach wyciągnąłem wniosek, że opalanie węglem niekoniecznie musi kojarzyć się z zanieczyszczeniem powietrza. I okazało się, że można tak palić węglem, żeby nie dymiło. W tym samym czasie ponad 10 lat temu w TV widziałem relację z targów w Złotoryi. Pomyślałem, dlaczego nie zorganizować targów u nas? W czym Złotoryja ma być lepsza od Pietrowic? Z jednej strony miałem nadzieję ożywienia czegoś w gminie, a z drugiej, że to się może udać. Wszystko to razem spowodowało, że zrobiliśmy tą pierwszą Eko-Wystawę. Naturalnie nie zrobiłbym tego sam. W przedsięwzięciu pomagało mi wtedy prawie 300 osób. Można to nazwać zwykłym polskim pospolitym ruszeniem. Postawiliśmy wszystko na jedną szalę, bo równie dobrze mogły to być pierwsze i ostatnie targi. Ale udało się i w tym roku mamy jubileusz. Nie ukrywam, że podglądaliśmy jak inni je organizują. Czy to targi kwiatów w Namysłowie, targi w Opolu, Katowicach. Poza tym miałem już swoje doświadczenia marketingowe.
Na jakie trudności napotykaliście na początku i teraz po 10 latach?
Podczas pierwszej Eko-Wystawy spore trudności sprawiła nam pogoda. Targi wówczas były organizowane o prawie miesiąc wcześniej i padał wtedy śnieg z deszczem. Nie pomagała nam też wtedy gmina. Ówczesny wójt i przewodniczący rady byli zdecydowanie przeciwni temu przedsięwzięciu. Uważano mnie wtedy za oszołoma, bo pomysł był rzeczywiśnie niekonwencjonalny. Wydawało się, że w ogóle to jest nierealne. A jednak udało się. Najważniejsze sprawą jest zrobienie planu i działań logistycznych, no a później konsekwentnie to realizować.
A jakie pozytywne strony Pan pamięta?
Spotkałem się z niesamowitą przychylnością ludzi, których zaprosiłem do współpracy. Z taką sytuacjąspotkałem się po raz pierwszy. Wszyscy, którzy pracowali przy organizacji imprezy nie mieli ani złotówki diety, a jednak był w ludziach niesamowity zapał, za co jestem im bardzo wdzięczny. Nie mieliśmy też żadnych kłopotów z uzyskaniem patronatów nad targami. Poza tym, niewątpliwym osiagnięciem jest to, że w gminie wymieniono 500 starych pieców na ekologiczne, które dostały dofinansowanie od gminy. Sam ten fakt zaliczam do sukcesów.
Z roku na rok przybywa zarówno wystawców i zwiedzających...
Tak, w tym roku myślimy, że odwiedzi targi ok. 50 tys. osób. Eko-Wystawa to promocja dla gminy i atrakcja dla mieszkańców. Poza tym pozyskujemy firmy, które inwestują na naszym terenie tym samym dając ludziom pracę. Na pewno gmina zyskała też pozytywny wizerunek. Z kolei budując nowe centrum wystawowe dostaliśmy ponad 10 mln złotych dofinansowania. To co jest w chwili obecnej, to tylko I etap budowy, jesienią będzie dalsza rozbudowa obiektów wystawowych. Wszystkie imprezy, takie jak dożynki, imprezy strażackie, koncerty też będą się tutaj odbywały. Czyli obiekt na pewno będzie w pełni wykorzystany. Przez 9 lat organizowaliśmy tą Wystawę właściwie prowizorycznie. Po raz pierwszy w tym roku, kiedy obchodzimy jubileusz, odbędzie się na profesjonalnym terenie wystawowym z pełnym zapleczem.




