H. Siedlaczek: Prochy zmarłych w domu to jakieś dziwne trendy

Projekt zmian ustawy o cmentarzach i pochówkach dopuszczaja możliwość przechowywania prochów zmarłych w domu.

 

 

Podczas ostatniego posiedzenia sejmu posłowie zajęli się m.in. projektem ustawy o zmianie ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Swoje wątpliwości w omawianym temacie wyraził także parlamentarzysta ziemi raciborskiej Henryk Siedlaczek, stwierdzając, iż przedłożony projekt ustawy niezaprzeczalnie obarczony jest wadami prawnymi związanymi niewątpliwie z brakiem zgodności z konstytucją.


Projektodawcy wnioskują o bardzo śmiałą możliwość dotyczącą przechowywania  prochów zmarłego w miejscu zamieszkania osoby do tego uprawnionej. - Czy autorzy są pewni, iż proponowane w projekcie regulacje uchronią prochy zmarłego przed profanacją? Jak miałoby wyglądać kontrolowanie osoby uprawnionej? (...) Tak w ogóle jaki to ma sens i jakim regulacjom ma służyć ten projekt? - zapytywał poseł.


W odpowiedzi poseł Marek Belt, przedstawiciel wnioskodawców przypomniał, iż Komisja Ustawodawcza bez jednego głosu sprzeciwu uznała, że w projekcie nie ma żadnej niezgodności z konstytucją, a poprawki mają dostosować przepisy do XXI wieku. - Na jakiej podstawie miałaby się odbywać kontrola w mieszkaniach, w których są przechowywane popioły zmarłych w urnach? A choćby na takiej zasadzie, że jeżeli ktoś przechowuje te popioły, a przychodzi do niego bliska osoba lub w normalny sposób przychodzi sąsiad na rozmowę towarzyską i widzi, że te prochy, te popioły są przechowywane w miejscu niegodnym,  to może o  tym powiadomić odpowiedniego inspektora sanitarnego, wtedy są podstawy – rozwiał wątpliwości posła z Rud.


Zmieniająca się rzeczywistość i postępująca akceptacja rozwodów wymuszają również, by już nie tylko żona lub mąż, ale również osoba pozostawająca ze zmarłym w bliskim kontakcie mogła decydować o pochówku. - Pewne rzeczy 30 lat temu były niedopuszczalne, jeszcze 20 lat temu były niedopuszczalne, ale dzisiaj rozwody są i w Prawie i Sprawiedliwości, i w Platformie, i w PSL-u. Jeśli ktoś się rozwodził 30 lat temu, to był napiętnowany, dzisiaj 50 proc. związków małżeńskich się rozpada, powstają nowe związki. Tak się zmieniła Polska i my nie możemy po prostu przymykać na to oczu, nie możemy uważać, że sprawy nie ma - podsumował M. Belt.

/Paweł Strzelczyk/

 

Czytaj pełne wydanie

 

Zaufali nam

3.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg