NaM ożywia Racibórz... ale dla kogo?
Realizowany przez RSS Nasze Miasto Obywatelski Plan Rewitalizacji Centrum Raciborza jest inicjatywą godną pochwały. Tymczasem realnym problemem pozostaje stosunkowo niewielkie zainteresowanie mieszkańców projektem.
Co zrobić z budynkiem dworca PKP, ulicami Mickiewicza i Długą, rynkiem oraz Placem Długosza, aby odzyskały lub zyskały blask? Członkowie Raciborskiego Stowarzyszenia Samorządowego Nasze Miasto uznali, że najlepiej będzie o to spytać samych mieszkańców Raciborza. Tak zrodził się pomysł wykonania Obywatelskiego Planu Rewitalizacji Centrum Raciborza. W ramach szerokich konsultacji społecznych zaplanowano spotkania stolikowe, konferencję i debaty. Słuszna inicjatywa spotkała się z umiarkowanym przyjęciem mieszkańców naszego miasta. Dostrzegają to również sami koordynatorzy projektu, ale nie załamują rąk.
- Dotychczasowy przebieg projektu oceniam w skali od 1 do 5 na 3,5. Przede wszystkim z uwagi na to, że nie udało nam się do końca zaangażować, w takim stopniu w jakim chcieliśmy, mieszkańców Raciborza. W konferencji otwierającej projekt, spotkaniach stolikowych i wywiadach wzięło udział tyle osób, ile oczekiwaliśmy. Natomiast jeśli chodzi o debaty, sytuacja wyglądała trochę inaczej, chociaż też całkiem źle tego nie oceniamy. De facto w czterech spotkaniach wzięło udział w sumie 60 różnych osób, ale najważniejsze jest to, że dyskusje które się toczyły w czasie tych spotkań były bardzo żywe i kreatywne - mówi koordynator projektu i raciborski radny Piotr Domniak.
Cel główny debat - analiza obecnej sytuacji i osiągnięcie konsensusu co do konieczności rewitalizacji miejsc objętych projektem - został osiągnięty. Teraz przyjdzie pora na spotkania warsztatowe. - Będziemy się zastanawiać krok po kroku, co należy zrobić, gdzie zainterweniować w przestrzeń publiczną, małą architekturę, jakie podjąć inicjatywy aby przyciągnąć tam ludzi, co można zrobić wspólnymi siłami, po to żeby te miejsca stały się żywe, żeby nadać im funkcję - wyjaśnia Piotr Dominiak. Warto podkreślić, że w spotkaniach warsztatowych będą brali udział również miejscy urzędnicy, co wydatnie zwiększa szanse realizacji planu rewitalizacji centrum miasta.
- Pomimo tego, że Stowarzyszenie Nasze Miasto znajduje się w opozycji do obecnych władz, nie traktujemy tego jako naszego autorskiego projektu, którego nie pozwalamy realizować nikomu innemu. Nam zależy na tym, jeżeli będzie taka wola ze strony obecnych władz, żeby oni to realizowali. Przede wszystkim z uwagi na to, że to będzie wizja mieszkańców tego miasta, a nie jednego czy drugiego ugrupowania politycznego - wyjaśnia P. Dominiak.
Zewnętrzni konsultanci projektu "Ożywiamy Racibórz" przekonują, że zainteresowanie inicjatywą NaM w Raciborzu i tak jest większe niż np. w Gliwicach czy Katowicach. (Na zdj. Piotr Masłowski z rybnickiego Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych). Określenie projektu jako "obywatelskiego" musi budzić zastrzeżenia. Z drugiej strony trzeba oddać członkom RSS NaM, że zrobili naprawdę wiele, aby przekonać raciborzan do udziału w projekcie (kampania promocyjna w mediach, plakaty, ulotki, zaproszenia bezpośrednie, e-maile, smsy, media społecznościowe). Dlaczego raciborzanie nie odpowiedzieli na zaproszenie? - To jest pytanie nie do mnie, tylko do tych ludzi. Ja mogę się czegoś domyślać, ale na pewno nie będę obiektywny w tym, co powiem. Drugą stroną medalu jest ogólna, obserwowana w całej Polsce niechęć, czy też obawa przed braniem udziału w tego typu publicznych spotkaniach. Zewnętrzni specjaliści, z którymi współpracujemy przy tym projekcie mówią, że u nas jest dobrze, że w dużych miastach na te same spotkania przychodzi albo tyle samo ludzi, albo nawet mniej - odpowiada Piotr Dominiak. Raciborzanie wciąż mają szansę wcięcia spraw w swoje ręce. Warsztaty, w czasie których zostaną wypracowane konkretne propozycje dla rewitalizacji centrum miasta mają formę otwartą - każdy z nas może wziąć w nich udział. Może warto spróbować?
/Wojciech Żołneczko/




