Niesłyszący są gorsi, a słyszący nieuczciwi?

Projekt Live-Talk-Sign miał przede wszystkim obalić stereotypy.

Pomysłodawcy projektu chcieli pokazać, że można żyć w jednym społeczeństwie. W ostatnich miesiącach jego uczestnicy - słyszący i niesłyszący - brali udział w warsztatach kreatywności, uczyli się języka migowego i próbowali obalić stereotypy. - Okazało się, że słyszący myślą, że osoby niesłyszące są gorsi, gorzej się uczą. Ale co ciekawe, także druga strona ma utarte wyobrażenie - niesłyszący mają słyszących za osoby nieuczciwe, boją się, że chcą ich oszukać - tłumaczy Joanna Jędraszczyk, koordynator projektu.

Stereotypy bez wątpienia stoją na drodze ku wzajemnej akceptacji, ale osoby niesłyszące każdego dnia muszą walczyć - walczyć o zrozumienie reszty społeczeństwa, często w bardzo prozaicznych sytuacjach. - Największy problem mamy z telefonem komórkowym. Wiele osób zapomina, że większość osób niesłyszących nie mówi, nie są w stanie się tą drogą porozumieć. Osobiście miałam problem z pogotowiem ratunkowym - próbowałam wysłać SMS, na którego nie odpisali, tylko zaczęli do mnie dzwonić - mówi Anna Seemann, uczestniczka projektu.

Irena Białuska, edukator i tłumacz języka migowego, uważa, że o problemach osób niesłyszących powinno się mówić jak najczęściej, by uświadamiać i uczulać resztę społeczeństwa. - Te trudności nie są małe - mówi. - Wciąż w instytucjach użyteczności publicznej brakuje osób, które mogłyby się porozumieć z niesłyszącymi. Kolejną trudnością jest znalezienie pracy. Pracodawcy boją się zatrudniać osoby niesłyszące - uważa Irena Białuska.

Jaka na to rada? Uczyć się języka migowego, a już obligatoryjnie w miejscach użyteczności publicznej. - Jedyne co może sprawiać problem w nauce języka migowego, to inny sposób budowania zdań, poza tym szczególnych trudności naprawdę nie ma. Wystarczą dobre chęci - dodaje Białuska.

/s/

Artykuł pochodzi z "Gazety-Informatora" nr 7 (121)

 

Zaufali nam

3.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg