Czy Racibórz utonie w mroku?

Podobnie jak inne polskie miasta, nocą jest zbyt rozświetlony i jasny - twierdzi prezydent Lenk

Temat oświetlenia miejskiego wywołał podczas sierpniowego posiedzenia komisji budżetu radny Franciszek Mandrysz, pytając czy firma Tauron, aktualny dostawca prądu, będzie partycypował finansowo w odtwarzaniu zniszczonych latarni ulicznych.

Jak się okazuje, czasy kiedy zakład energetyczny wspólnie z gminami dbał o oświetlenie ulic należą już do przeszłości. Zakaz taki wynika z zaleceń Urzędu Regulacji Energetyki. Zgodnie z nowymi przepisami, do zakładu należy tylko i wyłącznie dostawa energii, zaś ilość i rozstawienie słupów oświetleniowych gmina reguluje we własnym zakresie (dlatego m.in. nie zostało dokończone oświetlenie ul. Piaskowej, przepisy zmieniły się właśnie w czasie trwania jej remontu). Jeśli gmina nie chce lub nie jest w stanie np. odtworzyć zniszczonych słupów, po prostu są one likwidowane. Do tej pory sporną również była kwestia własności, np. nierzadkie są przypadki gdy słup należy do zakładu, a grunt na którym stoi jest gminny.

Wojciech Krzyżek jest zdania, że w czasie kolejnych 10-15 lat wszystkie słupy przejdą na własność gmin. Stanie się tak, gdy stare się zużyją i zajdzie konieczność stawiania nowych. Dotychczasowe będą przez dostawcę energii likwidowane, zaś miasto ustawi nowe wg własnego uznania.

Póki co, stan oświetlenia jest inwentaryzowany, a w razie konieczności modernizowany. Prezydent Lenk przewiduje, iż całkowity koszt inwestycji związanych z modernizacją może wynieść nawet milion złotych. Dlatego uważa, że należy dokładnie przeanalizować, czy lamp ulicznych nie ma w Raciborzu za dużo i czy na pewno są one sytuowane tam gdzie powinny. - Odwiedzający nas goście z zagranicy zwracają uwagę, że Racibórz, podobnie jak pozostałe polskie miasta, jest zbytnio rozświetlony nocami - podsumowuje zapowiadając bardziej racjonalne gospodarowanie energią.


/ps/

Czytaj pełne wydanie

 

Zaufali nam

4.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg