Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco
Tereny na Ostrogu zostały włączone do Strefy Ekonomicznej. Co to oznacza dla miasta?
Rada Ministrów podpisała rozporządzenie na mocy którego 7,68 hektara terenu w dzielnicy Ostróg w obrębie ulic Komunalnej, Cecylii i Nad Koleją zostało włączonych do jastrzębsko-żorskiej strefy ekonomicznej.
- Pomysłów było wiele, pomysłodawców również. Pamiętam, że o strefie w Raciborzu rozmawiało się już wiele, wiele lat temu. Nie odbieram zasług mojej konkurencji, ich praca też mnie w jakimś stopniu dopinguje do pracy. Należy jednak podkreślić, że jesteśmy dopiero na początku drogi. Mieć strefę to jedno, mieć w strefie przedsięobrców to zupełnie co innego - mówi prezydent Mirosław Lenk w odniesieniu do sporów zaistniałych wśród radnych miejskich. Opozycjoniści z RSS Nasze Miasto nie godzą się z pominięciem ich ugrupowania w sukcesie, jakim niewątpliwie jest strefa. To oni kilka lat temu zorganizowali spotkanie z szefem strefy Piotrem Wojaczkiem i jak zarzucają, temat został przez władze miasta całkowicie zignorowany. Nie zgadzają się z tym radni Franciszek Mandrysz i Andrzej Lepczyński, których starania doprowadziły do konkretnych działań. Obydwaj zarzucają opozycji, że do sukcesu chce się "podpiąć". Prezydent łagodzi spory salomonowym stwierdzeniem, że sukces może mieć wielu ojców, ale potrzebuje też matki, a od konfliktu bardziej potrzebne są działania ukierunkowane na przyciągnięcie inwestorów.
Obecnie urząd miasta przygotowuje dokumentację dotyczącą uzbrojenia terenu. Miasto pracuje również nad koncepcją rozpropagowania strefy wśród przedsiębiorców. - Musimy się zastanowić kogo będziemy do naszej strefy ściągać, jakie firmy zachęcać do inwestowania. Liczymy, że w jastrzębsko-żorskiej strefie pomogą nam i doradzą jak przedsięwzięciem pokierować - mówi prezydent Lenk.
Podczas posesyjnej konferencji prasowej zdradził, że zamierza postawić na agresywną promocję. Prowadzona ona będzie w dwojaki sposób. Po pierwsze, zamierzają zachęcać i edukować lokalne firmy, które inwestują i się rozwijają. Prezydent liczy też na potencjał dużych firm z regionu, jak chociażby Rafako, Carbon czy Rafamet. Ich wkład polegałby na przyciągnięciu firm podwykonawczych, aby znalazły siedzibę bliżej zakładów, na których potrzeby pracują. Aby ściągnąć inwestorów spoza regionu (czy nawet zagranicznych), planowana jest ogólnopolska kampania w różnego rodzaju publikatorach, również branżowych.
Inwestorzy zainteresowani terenem na Ostrogu i włączeniem się do strefy oczywiście mogą liczyć na ulgi. - Inwestor ma szansę na niepłacenie podatku od wypracowanego zysku do wysokości 40 proc. Można powiedzieć, że jeśli inwestor wyda symboliczny 1 milion złotych, to 400 tysięcy złotych z tej kwoty będzie mógł przeznaczyć na kolejne przedsięwzięcia, maszyny, hale - wylicza Andrzej Zabiegliński, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Inwestorzy mogą łączyć upusty: ulgę dochodową z ulgą w podatku od nieruchomości, którą stosuje gmina. - Będziemy się uczyć jak ściągać do nas inwestorów. To trudny okres, raczej myślimy o małych i średnich przedsiębiorstwach, być może powiązanych z dużymi raciborskimi firmami - mówi Mirosław Lenk.
Podczas pierwszego spotkania prezydentów Lenka i Krzyżka z prezesem Zabieglińskim już po zatwierdzeniu strefy przez ministra, poruszono temat ewnetualnego poszerzenia strefy. Brane pod uwagę są tereny na Ostrogu i nieruchomość po byłej Cukrowni, którym zarządza podmiot prywatny.
Pierwsze spotkanie z przedsiębiorcami na temat inwestowania w strefie prezydent zapowiada na wrzesień. Racibórz jest trzynastą gminą, która włączyła się w jastrzębsko-żorską podstrefę.
Sonia Makowiecka




