Odpady będą liczyć jednak od głowy

Nie znalazła w oczach radnych propozycja prezydenta Mirosława Lenka i jego zastępcy wojciecha Krzyżka, by stawka za wywóz odpadów była zależna od ilości zużytej wody.



Gospodarka odpadami w świetle nowych przepisów - to temat, który zdominował kwietniową sesję Rady Miasta. Wcześniej radni długo i burzliwie dyskutowali nad nowelizacją ustawy "śmieciowej" podczas posiedzeń komisji gospodarki miejskiej oraz budżetu. Ustawa nakłada na samorządy obowiązek uchwalenia na swoim terenie sposobu, wg którego będą naliczane opłaty za wywóz śmieci. Prezydent i jego zastępca starali się przekonać radnych, że najlepszym rozwiazaniem będzie ustalenie wysokości opłaty w zależności od ilości wody zużytej w danym gospodarstwie domowym. Bezskutecznie, rozwiązanie to nie przypadło do gustu większości radnych, nawet reprezentantów koalicji rządzącej.

- Nie ma dziś doskonałego systemu poboru opłat. Ustawa daje samorządom możliwość wyboru z czterech wariantów: tzw. pogłownego, od zużycia wody, od gospodarstwa domowego i od powierzchni mieszkania. Opcja podziału kosztów na mieszkańca, od gospodarstwa domowego - nawet z punktu widzenia polityki prorodzinnej - nie wchodzi w grę. Podobnie niesprawiedliwy byłby wariant naliczania od powierzchni mieszkania. W pewnym momencie najbardziej się skłanialiśmy ku zużyciu wody, wariant najbardziej obciążałby tych, którzy zużywają więcej wody, ale niekoniecznie zamożniejszych - tłumaczył podczas konferencji prezydent Mirosław Lenk.


System tzw. pogłowny wydaje się być najbardziej optymalny i najbardziej zbliżony do obenych rozwiązań. - Na zasobach wielorodzinnych system ten jest stosowany od wielu lat, płacimy za osobę razy stawka, przy wyliczeniu ilości kubłów wystawionych przy domach jednorodzinnych, również bierzemy pod uwagę liczbę mieszkańców. I to mimo, że to również nie do końca sprawiedliwy system, bo przecież niekoniecznie muszą wyprodukować tyle śmieci co mój sąsiad. Mieszkańcy oczekują już sprecyzowanej odpowiedzi i mogę śmiało powiedzieć, że skłaniamy się do pogłownego - mówił prezydent.

O przyjęciu ostatecznego systemu pobierania opłat za odbiór śmieci radni mają zdecydować nie wcześniej niż we wrześniu. Do tego czasu będą przygladać się, jak z tym tematem radzą sobie inne gmniny. A w kolejce czeka sześć kolejnych uchwał, które rada musi podjąć, aby uporządkować gospodarkę odpadami w ten sposób, by spełnić wymagania określone ustawą. Racibórz, posiadający kompostownię, składowisko oraz selektywną zbiórkę odpadów, ma szansę spełnić warunki jednej z nielicznych w regionie instalacji regionalnej (RIPOK). Dzięki takiej instalacji Racibórz będzie pod tym względem samowystarczalny. Brakuje tylko linii do segregacji odpadów, której koszt to niestety ok. 20 mln zł. Prezydenci są jednak zgodni - na dłuższą metę bardziej opłaca się taką linię wybudować, niż wozić śmieci np. do Rybnika do posegregowania.


/s/

Czytaj pełne wydanie

 

Zaufali nam

2.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg