"Szkoda tych aptekarzy!"

Protest farmaceutów trwa, również w Raciborzu, choć już w innej formie.

Mimo, że to, że apteki od 13.00 do 14.00 nie realizowały recept - było szeroko komentowane od początku protestu - część klientów i tak próbowała szczęścia. - Byłam pewna, że protestowali tylko jeden dzień! Jak długo jeszcze? W taką pogodę nawet nie chcę wracać do domu i potem znów przychodzić. Chyba przeczekam tę godzinę na miejscu, dobrze, że jest taka możliwość... - mówiła w ubiegłym tygodniu pani Krystyna z Raciborza.

Klientów zaskoczonych przerwą w pracy aptek nie brakowało. Ale protestowały nie wszystkie apteki, otwarte były m.in. te tzw. sieciówki. Z 1200 placówek podległych Katowickiej Izbie Aptekarskiej do protestu przystąpiło 800. - Podczas godzinnej przerwy realizowaliśmy recepty tylko w nagłych przypadkach. Oczywiście nie ma mowy, byśmy odmówili klientowi, który przyszedł po lek ratujący życie - tłumaczy Piotr Klima z Apteki św. Mikołaja w Raciborzu.

Na drzwiach aptek informacje o proteście wisiały do niedzieli. Jedne były zamknięte zupełnie, w innych można było godzinę protestu przeczekać, w Aptece św. Mikołaja nawet przy herbacie i ciastkach. - To bardzo trudna sytuacja dla klientów - przyznaje pani Halina z Raciborza, która na możliwość zrealizowania swojej recepty zdecydowała się poczekać w aptece. - Z drugiej strony, jak ci ludzie mają się bronić? - denerwuje się raciborzanka.

Tymczasem w weekend podczas VI Krajowego Zjazdu Aptekarzy w Szczyrku, podjęto  decyzję o zawieszeniu protestu. W trosce o dobro pacjenta farmaceuci nie będą już zamykali aptek. W dalszym ciągu zamierzają jednak rygorystycznie sprawdzać poprawność recept. - Bo każdy błąd może nas słono kosztować - tłumaczy Klima. - Jeśli recepta na lek refundowany będzie miała braki formalne, np. brak nr NFZ, czy odpłatności za lek, pacjenci mogą mieć problemy z jego wykupieniem z przysługującą zniżką. Będziemy realizować  tylko nienagannie wypisane recepty - dodaje Piotr Klima.

- Musimy zdecydowanie osiągnąć swój cel, nie możemy być karani - mówił podczas Zjazdu prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharzewski, który w sobotę wieczorem ponownie został wybrany na prezesa Rady. - To optymalny wybór - uważa Klima. Farmaceuci przekonują chorych, że walczą w słusznej sprawie. - Nie chcemy, by środowiska aptekarskie i lekarskie były ze sobą skonfliktowane. Boję się, że całe zamieszanie może spowodować nawet, że pacjenci będą rezygnować z wykupu przepisanego leku, a może nawet i leczenia... - kończy farmaceuta z Raciborza.

/SaM/

 

Zaufali nam

2.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg