Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły?
Słowa bajki Ignacego Krasickiego jak ulał wydają się pasować do Adam Hajduka, kandydata do Senatu. Choć na własnym podwórku popiera go opozycja, nie może liczyć na to samo ze strony kolegów z własnej drużyny.
Adam Hajduk senatorem? Niegłupi pomysł. Już raz fotel starosty raciborskiego okazał się odskocznią na Wiejską. Aby mieć raciborzanina w senacie, poparcia Hajdukowi udzielili opozycjoniści. Starosta może liczyć w ten sposób na głosy elektoratu Roberta Myśliwego czy Ryszarda Frączka. Nie zapewni to rzecz jasna miejsca w senacie, natomiast kilka tysięcy głosów, które regularnie zbierają Myśliwy z Frączkiem mogą okazać się przysłowiowym języczkiem u wagi. Zwłaszcza, gdy walka toczy się o jedno miejsce i każdy tysiąc głosów jest na wagę złota. - Ziemia raciborska zasługuje na raciborzanina w Senacie. Co by o kandydaturze starosty nie myśleć, to jedyny kandydat z Raciborza - komentuje Robert Myśliwy. Nieco inaczej tłumaczy poparcie dla starosty Frączek: - Prawica Rzeczpospolitej podjęła uchwałę, iż w okręgach, w których nie wystawia własnych kandydatów, popiera tych, którzy są za ochroną życia, najbliżej ogólnoludzkich wartości. A taką osobą jest Adam Hajduk.
Osiołkowi w żłoby dano, w jeden owies, w drugi siano
Co ciekawe, nie może liczyć na bezpośrednie poparcie przyjaciół z samorządu. Wśród tych górę wzięła partyjna dyscyplina i zdecydowali się (czy za nich zdecydowano) poprzeć kandydata PO Adama Zdziebłę z Żor, a także ministra z nadania Platformy Obywatelskiej. Przynajmniej tak to może być odebrane, choć prezydent Lenk, pytany o to, kogo poprze w wyborach do Senatu, unika jasnej odpowiedzi. Chciałby, ale nie może. Minister Zdziebło ostatnimi czasy zapałał ogromną miłością do naszego spokojnego miasta. Pierwszy raz gościł w sierpniu w Raciborzu z fantastycznymi obietnicami: będzie basen, będą remonty!. Co ciekawe, choć wizyty tej rangi oficjeli są zazwyczaj tak rozdmuchane, że żadne z szanujących się lokalnych mediów nie śmie ich opuścić, to tym razem obyło się bez rozgłosu. Wizyta była trzymana w tak ścisłej tajemnicy, że lokalne media - nawet te najbardziej przychylne prezydentowi - musiały zadowolić się lakonicznym, trzyzdaniowym komunikatem rzecznika prasowego urzędu o treści "minister Zdziebło rozmawiał z prezydentem o remoncie DK 45 i o basenie". To chyba dość czytelny sygnał prezydenta Lenka. Z jednej strony zmuszonego uczynić zadość płynącym z góry partyjnym "prikazom" (bez entuzjazmu, ale jednak), z drugiej niechcącego umniejszać szans starosty, kolegi z tej samej samorządowej drużyny.
Nieco odważniejszy w deklaracjach jest poseł Henryk Siedlaczek, który - choć również jeszcze publicznie głośno tego nie powiedział - nie kryje, iż chętniej widziałby w Senacie kandydata z Raciborza. Siedlaczek tym samym stawia na swojego dawnego zastępcę kosztem ministra wywodzącego się z jego macierzystego ugrupowania. - Jest mały konflikt interesu, ale PO to nie partia nakazująca coś pod groźbą pałki. Dla nas ważne są autorytety - podkreśla parlamentarzysta z Rud.
Prezydent Lenk, choć ostatnio na Platformę kręci nosem, to wstrzymuje się z deklaracją. Brak jasno wyartykułowanego poparcia: Tak, to jest nasz kandydat, przez nas popierany. W ten sposób, by wyborcy Mirosława Lenka nie mieli wątpliwości na kogo głosować. Zamiast tego, ostatnio panowie często pokazują się publicznie przy każdej nadarzającej się okazji (choć i u boku Zdziebły pokazał się Lenk kilku tysiącom osób podczas ostatniego Memoriału). Czy to jednak dostatecznie czytelny sygnał dla ogółu wyborców? Należy pamiętać, że w powiecie raciborskim Platforma Obywatelska tradycyjnie cieszy się zaskakująco wysokim (na tle innych regionów) poparciem, a Adam Hajduk kilkukrotnie podpadł wyborcom w ostatnim czasie, by wspomnieć chociażby kontrowersje w sprawach ławek z zamkowej kaplicy albo nagrodę dla dyrektora szpitala. Czy w ostatecznym rozrachunku tych głosów nie zabraknie?
Paweł Strzelczyk




