Ile kosztuje wolność w mediach?
Fora internetowe pozwalają nam na niemal nieskrępowane wypowiadanie się. Zdarza się jednak, że niektórych wolność słowa doprowadza do furii.
Internet pulsuje życiem. Nigdy wcześniej dostęp do informacji nie był tak łatwy i powszechny. Nigdy wcześniej ludzkość nie posiadała tak potężnego narzędzia do wypowiadania się na wszelkie tematy. Nie bez powodu wskaźnik swobodnego dostępu do internetu jest również wskaźnikiem siły społeczeństwa obywatelskiego, a tam, gdzie prawa obywatela są łamane – dostęp do sieci jest reglamentowany czy ograniczany. Tak jest w krajach takich jak Chiny, niektóre kraje muzułmańskie, Białoruś czy Korea Północna i wielu innych miejscach na świecie, gdzie obywatele nie mają prawa do swobodnej wymiany opinii. Trudno sobie wyobrazić demokratyczne społeczeństwo bez wolnych mediów, które udostępniają przestrzeń do głoszenia swoich poglądów. Oczywiście, zasada wolności słowa ma różne, mniejsze lub większe ograniczenia – prawo chroni na rozmaite sposoby dobra osobiste obywateli. Pewnym wyjątkiem są ludzie polityki. Rzecz charakterystyczna – w Polsce szczególnie przewrażliwioną na swoim punkcie grupą są politycy i ludzie władzy. Najwięcej procesów sądowych o zniesławienie dotyczy właśnie przedstawicieli władzy. Z goła inaczej jest w krajach, gdzie demokracja jest bardziej dojrzała, niż w Polsce.Idea wolności słowa wskazuje bowiem, że obywatele mają szczególne prawo krytykować władzę, która nimi rządzi. A ponieważ nie wszyscy jesteśmy profesorami skłonnymi do kwiecistych elaboratów, więc możemy o politykach mówić, to, co w głębi duszy do nich czujemy. Taki jest koszt „bycia na świeczniku” - im wyżej zaszedłeś, im więcej ci dano władzy nad innymi, tym mniej trzeba się z tobą patyczkować. Nieustanna krytyka ma bowiem służyć demokracji – takie są tradycje sięgające czasów jej greckich początków. Każdy obywatel ma prawo do głosu krytyki i sprzeciwu. Nie dziwmy się zatem, że niektóre wypowiedzi są dosadne, „z grubej rury”. Nie wszyscy mieszkamy w Wersalu i dobrze czasem przypomnieć „wybrańcom”, że życie toczy się nie tylko w klimatyzowanych gabinetach.
Dobrym przykładem obywatelskiego rozumienia roli mediów jest jedyne w regionie niezależne forum internetowe, założone przez portal raciborz.com.pl. Tylko tu mieszkańcy regionu mogą nie tylko komentować opublikowane artykuły na portalu jak i mają sposobność zakładania własnych wątków i tematów związanych z ich codziennymi problemami i bolączkami. Przecież nawet media, które "mają wszędzie oczy i uszy", nie są wszechwiedzące. Mnóstwo spraw umyka - świadomie lub nie - z pola widzenia mediów. Dlaczego tak się dzieje? Otóż trudno dzisiaj zachować niezależność prasy. Jeśli władza karmi, udzielając intratnych zleceń reklamowych, to wiadomo że tak hojnemu sponsorowi nie patrzy się zbyt uważnie na ręce. Jeżeli wydawca mediów włączony jest w sieć nieformalnych znajomości, relacji, przyjaźni z tymi, którzy dzielą publicznym groszem, lub mają duże wpływy w regionie, to oczywistym jest to, że ząb krytyki musi być wobec poczynań takich „kolegów” stępiony.
Forum.raciborz.com.pl poprzez samą już ilość komentarzy, sięgająca 90 000 wpisów dowodzi, że mieszańcy raciborszczyzny są żywo zainteresowani tym, co się w regionie dzieje. To jest właśnie sól i fundament demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Niestety, wolność słowa czasem kosztuje. O ataku na uczestników demokratycznego forum opinii ze strony ludzi powiązanych z władzą czytaj w artykule „Krucjata przeciw internautom czyli paragrafem w niewiernych” na str. 11.




