Krucjata przeciw internautom czyli paragrafem w niewiernych
Norbert Mika oraz Ewangeliczny Kościół Chrześcijański z siedzibą w Żorach żądają cenzury w sieci oraz tropią autorów krtycznych wobec nich komenatarzy.
Niedawno dotarło do redakcji Raciborskich Mediów – wydawcy Gazety Informatora oraz portalu raciborz.com.pl pismo z kancelarii prawniczej. Za pośrednictwem tejże kancelarii Norbert Mika – członek Zarządu Powiatu i dyrektor Gimnazjum nr 3, wzywa nas do usunięcia z forum portalu raciborz.com.pl komentarzy, w jego odczuciu mu nieprzychylnych. Oprócz tego, Mika prosi o wydanie mu adresów IP dziesięciu osób, które dokonały tychże wpisów. Co więcej, żąda się od nas całkowitego zamknięcia przedmiotowej dyskusji. Dodajmy, że tej samej kancelarii prawniczej pełnomocnictwa procesowego udzielił Ewangeliczny Kościół Chrześcijański z siedzibą w Żorach. Jak widać, na krucjatę przeciw internautom wybiera się cały raciborsko-żorski kościół.
Redakcja Raciborskich Mediów, pragnąc działać w zgodzie z obowiązującym prawem oraz dobrymi obyczajami, dokonała usunięcia tych postów, które w sposób oczywisty na to zasługiwały ze względu na niecenzuralne słownictwo. Jest bowiem naszym obowiązkiem dopilnowanie, aby regulamin forum był przestrzegany. Na pozostałe wezwania nie możemy na razie zareagować po myśli Norberta Miki. Dlaczego?
Wątek pt. „Biskup opolski nie wyraża zgody na dalsze działanie Odnowy w Duchu św.” na forum.raciborz.com.pl powstał w roku 2007. Doczekał się do dzisiaj ponad 2900 wpisów, co świadczy o niezwykłej jego popularności. Casus Norberta Miki/”grupy raciborskiej” rzeczywiście budzi bardzo gorące emocje, których przecież nie byliśmy i nie jesteśmy autorami, ani też nie podsycaliśmy ich w jakikolwiek sposób. Wydawca nie jest też stroną w tej burzliwej dyskusji. Umożliwiliśmy, jak wszystkie media elektroniczne, komentowanie wątku założonego przez jednego z Czytelników. Nie możemy zabronić komukolwiek zabierania głosu w tej dyskusji, z wyjątkiem oczywistych przypadków, nie możemy również udostępniać każdemu danych osobowych użytkowników forum, którzy najczęściej podpisują się nickami. Zasada anonimowości jest tutaj fundamentem zaufania do mediów i jednym z warunków zachowania wolności wypowiedzi. Oczywiście, nie wszyscy potrafią robić z tego należyty użytek, stąd częste próby naruszenia regulaminu i tutaj wydawca zobligowany jest do działania. Ale pamiętajmy – nie możemy być w każdym przypadku sędzią w nie swojej sprawie. Jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony, istniejące prawo pozwala mu na złożenie odpowiedniego wniosku do prokuratury czy sądu aby sprawa nabrała urzędowego toku.
Należy zauważyć, że media nie muszą w każdym przypadku w pełni odpowiadać za treści umieszczane na forach internetowych. Piszący na forach nie są przecież pracownikami ani przedstawicielami wydawcy. Jak sama nazwa wskazuje, że medium (medius – środek, po środku) pośredniczy pomiędzy użytkownikami Internetu umożliwiając niemal swobodną wymianę myśli i opinii. Niemal swobodną, ponieważ istnieją zasady ujęte w regulamin forum, które wskazują, jakie wypowiedzi są niedozwolone. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jeśli używanie słów niecenzuralnych jest dość oczywistym i łatwym do określenia naruszeniem regulaminu, to jeżeli chodzi o tzw. dobra osobiste, to poza wyjątkowym sytuacjami, wydawca nie jest w stanie określić co jest i w jakim stopniu jest czyimś dobrem osobistym. Tutaj wypowiedzieć musi się sam zainteresowany. Wydawca nie może być adwokatem którejkolwiek ze stron. Jeśli zatem ktoś czuje, że któryś z uczestników dyskusji na forum dopuścił się przestępstwa, powinien poinformować o tym wydawcę. Jednak ten do niczego nie jest zobligowany i sprawa może mieć charakter jedynie grzecznościowy. Jest to tym bardziej oczywiste, gdy w grę wchodzą tzw. osoby publiczne. N. Mika z całą pewnością status takiej osoby posiada. Oczywiście, każda osoba zasługuje na poszanowanie jej dobrego imienia itd. Ale wydawca nie może w tym względzie w każdym wypadku wyręczać pokrzywdzonego. Znajdujemy się bowiem w rozkroku między zasadą wolności wypowiedzi i wolności mediów, a zasadą odpowiedzialności za słowo, które może wyrządzać krzywdę. Z całą zaś pewnością nie możemy wyręczać prokuratury oraz sądu, czyli czynników, które mogą autorytarnie wypowiedzieć się, co jest a co nie jest zgodne z obowiązującym prawem.
Sprawa jest tym ważniejsza, że dyskusja ma duży ciężar gatunkowy. Raz, że chodzi i działalność osoby powszechnie znanej w Raciborzu: samorządowca, badacza dziejów śląska i Raciborza, byłego opozycjonistę. Drugi powód, zdaje się po stokroć ważniejszy, to to, co możemy znaleźć w wypowiedziach użytkowników forum. Nie wnikamy, czy w każdym wypadku mamy do czynienia z informacjami prawdziwymi, jednak skala emocjonalna niektórych postów pozwala domyślać się, że poruszane wątki, chociaż dość tajemnicze dla osób spoza tzw. „grupy raciborskiej”, muszą rzeczywiście w istotny sposób poruszać ludzkie serca, sumienia i umysły. Możemy z pewną dozą prawdopodobieństwa sądzić, że za przynajmniej niektórymi wypowiedziami kryją się prawdziwe ludzkie tragedie: czytamy przecież o próbach samobójczych, depresji, osamotnieniu, prześladowaniu itp. Z drugiej strony sprawa raciborskiej grupy Odnowy w Duchu Świętym otarła się już swego czasu o media ogólnopolskie. Dotarła do nas również informacja, że jedna z największych w kraju stacji telewizyjnych zbiera materiały na ten temat. Tyle, jeśli chodzi o spojrzenie z zewnątrz. Niech nasi Czytelnicy sami wyrobią sobie opinię na te tematy. Jesteśmy medium informacyjnym bardziej niż opiniotwórczym, mamy wystarczającą ilość zaufania do naszych Czytelników, którzy w swoich przekonaniach winni kierować się własnym rozumem na podstawie dostarczanych przez nas informacji. Nie jest naszą intencją nakłanianie kogokolwiek do jakiejkolwiek opcji politycznej, światopoglądowej czy religijnej. Staramy się być obiektywni i nie trzymać niczyjej strony - oprócz tysięcy naszych Czytelników Nie raz dowodziliśmy na łamach GI czy portalu, że staramy się stać po stronie obywateli, a nie władzy czy też ludzi z władzą w taki czy inny sposób związanych. Nie raz zresztą doświadczaliśmy z tego powodu nieprzyjaznego traktowania ze strony możnych tego miasta. Nie użalamy się jednak nad sobą, robimy swoje.
Osoby, które czują się jakiś sposób pokrzywdzone przez internautów udzielających się na forum mogą rzecz jasna zwrócić się do wydawcy z prośbą o usunięcie wpisów. Muszą być to jednak prośby uzasadnione i poparte regulaminem, który jednoznacznie określa w jakich wypadkach wydawca będzie ingerował w forum. Jeśli chodzi o pospolite inwektywy, wulgaryzmy, wyrażenia obsceniczne, wypowiedzi atakujące rodzinę czy bliskich zainteresowanego – nie mamy wątpliwości, że takie wypowiedzi należy usuwać. Trudniej sprawa się przedstawia, jeśli chodzi o takie rzeczy, jak ochrona dóbr osobistych czy tzw. pomówienia. Tutaj instancją najodpowiedniejszą wydaje się niezwisły sąd, a nie wydawca. W kwestii pomówienia – jest przestępstwo polegające na przypisaniu komuś działania, cechy czy właściwości, która może poniżyć pokrzywdzonego w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania społecznego potrzebnego do sprawowania jakiegoś zawodu, funkcji publicznej itp. Traktuje o tym art. 212 par 1. i 2. k.k.
Pamiętać jednak należy, że nie popełnia przestępstwa zniesławienia ten, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut, który służy obronie społecznie uzasadnionego interesu lub dotyczy postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną. Jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji osób małoletnich.
Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego (art. 212. § 4. k.k.).
Czy na forum zaistniały w/w przesłanki? Nie my jesteśmy sądem, warto jednak zauważyć, że Norbert Mika jest osobą publiczną, wobec której ustawodawca stosuje mniejszą „taryfę ulgową”. Być może najwłaściwszym rozwiązaniem tego sporu byłaby sprawa przed sądem.
Wszyscy uczestnicy forów internetowych powinni brać pod uwagę, że sieć daje jedynie pozór anonimowości. Jeśli ktoś nie jest biegły w komputerowych sztuczkach, odpowiednie służby bez trudu dotrą do takiej osoby jak po nitce do kłębka. Wypada zatem w tym miejscu zaapelować do wszystkich użytkowników Internetu, by mieli na uwadze nie tylko dobre obyczaje, kulturę wypowiedzi, zasadę nie rzucania fałszywych oskarżeń, ale także swój dobrze rozumiany interes, który może być zagrożony wskutek zbyt pochopnego szafowania nieodpowiedzialnymi słowami.
Zasada przestrzegania dobrych obyczajów nakazuje nam wziąć pod uwagę zastrzeżenia zawarte w piśmie skierowanym do nas przez kancelarię prawniczą działająca z upoważnienia i w imieniu N. Miki, niemniej, o ile z niektórymi zastrzeżeniami zgadzamy się i dokonaliśmy moderacji niektórych „niecenzuralnych” wpisów, to w większości przypadków zastrzeżenia te uznaliśmy za nieuzasadnione. Podważylibyśmy zaufanie, jakim darzą nas nasi Czytelnicy, gdybyśmy cenzurowali wszystkie wypowiedzi na forum, tylko dlatego, że komuś (szczególnie komuś „ważnemu”) jakaś wypowiedź nie przypadła do gustu. Podobnie wywaca musi być powściągliwy co do udostępniania adresów IP forumowiczów każdemu, kto się o to do nas zwróci. Jeśli odpowiedni organ nakaże wydanie adresów IP, wydawca nie będzie miał innego wyjścia. Na razie jednak o takim posunięciu zainteresowanych nic nam nie jest wiadomo.
Źle by się stało, gdyby raciborzanie stracili miejsce wymiany opinii. Wielu mieszkańców Raciborza, o czym dobitnie świadczą wpisy na naszym, i nie tylko, forum a także opinie słyszane „w mieście” czuje się zastraszonych czy wręcz sterroryzowanych działaniem osób wiązanych z tzw. „Odnową”. Ilość plotek na ten temat, jakie krążą wśród Raciborzan jest ogromna, dziwi zatem, że sami zainteresowani nie podejmują żadnych działań, których celem byłoby sprostowanie ewentualnych przekłamań. W miejsce tego osoby w taki czy inny sposób z tą grupą związane imają się kroków prawnych za pośrednictwem kancelarii prawnych. Pachnie to zastraszaniem. Przypomnijmy, że w 2008 roku Arkadiusz Tylka, ówczesny dyrektor SMS, za pośrednictwem wynajętych prawników groził redakcji raciborz.com.pl sprawą sądową w razie nie usunięcia z forum wypowiedzi jego zdaniem podważające jego autorytet. Cóż, być może sytuacja dojrzewa do tego, aby znalazła swoje rozwiązanie przed sądem.
Warto jednak pamiętać, że w całym świecie media, nawet ostro ze sobą konkurujące, zazwyczaj biorą stronę tych, którym chce się zamknąć usta. Jest to też swoisty sprawdzian wiarygodności mediów i ich szacunku wobec czytelników. Znane są przypadki, że konkurencyjne redakcje solidarnie zbierały fundusze na poczet kar za rzekome „przekraczanie granic wolności słowa”
Rzecz jasna, nie każdy ma poczucie misji, nie każdy tez ma dość odwagi, by kąsać „ręce silnych” szczególnie tych, którzy i głaszczą i karmią. Słabe media chętnie idą na układy z władzą. Tracą na tym obywatele, którzy zamiast rzetelnych informacji otrzymują propagandową papkę.
Internet to wspaniałe narzędzie, które, jak każde inne można wykorzystywać do złych i dobrych celów. Na uwagę zasługuje fakt, że liczba komentarzy do artykułu jest naprawdę wielka. Może to świadczyć, iż rzeczywiście temat ten jest ważki, skoro zaprzągł i w dalszym ciągu zaprzęga licznych komentatorów. Nie można wobec tego faktu przejść obojętnie. Jeśli misja mediów jest m. in. udostępnianie miejsca do wyrażania opinii na tematy społecznie ważne, to ten wątek jak najbardziej wyczerpuje znamiona pełnienia przez nas takiej właśnie misji.
Wątek pt. „Biskup opolski nie wyraża zgody na dalsze działanie Odnowy w Duchu św.”na forum portalu raciborz.com.pl powstał w roku 2007. Doczekał się do dzisiaj ponad 2900 wpisów. Poniżej niektóre z nich.
~jan
Nauczanie sekty raciborskiej nie trzyma się w ani jednym kontekście nauki biblijnej. Gdyż Pan Jezus i Ewangelia, jest dla kacyków z odnowy jedynie przynętą do łapania swoich kolejnych ofiar. Gdy ofiara się już zaaklimatyzuje, to wtedy jest jej objawiana nowa wersja Ewangelii - w której jedynym pośrednikiem miedzy Bogiem a nią samą jest apostoł guru, a jedyną drogą do zbawienia staje się ślepe posłuszeństwo animatorom i regularne oddawanie koperty z dziesięciną oraz werbowanie kolejnych ofiar. To standardowy mechanizm działania wszystkich destrukcyjnych sekt na całym świecie. Co innego na szyldzie, a co innego w realu.
~Iska
Powoli widać, że jeżeli chodzi o wspólnotę raciborską, to mamy tu do czynienia z przestępcami. Przestępcami jeśli chodzi o nieopodatkowane i nierejestrowane dochody finansowe co w naszym kraju jest ściganym przestępstwem (...) tak działa właśnie mafia. W stosunku do członków stosowane są różnego rodzaje środki przymusu fizycznego, jak i środki zniewolenia umysłu poprzez psychomanipulację (jest to cecha wyróżniająca sekty). Jeżeli chodzi o sektę, to wspólnota posiada wszystkie cech sekty psychomanipulacyjnej (...). Wspólnota wśród swoich członków broni się tym, że głosi Ewangelię i to ma dawać jej prawo do odparcia wszelkich zarzutów przeciw niej. Zapomina jednak dodać, że jedną z cech wyróżniających każdą sektę jest ogromny nacisk na ewangelizację - czyli werbunek do grupy (...).
~MAWERICK1969
Najgorszym rzeczą gdy bylem jeszcze w szeregach uważałem Dyrektora za osobę namaszczoną, bez skazy, ale przy bliższym poznaniu przyszło rozczarowanie... (...) widziałem wiele rzeczy, które dawały wiele do myślenia... wmawiałem sobie, że nikt nie jest idealny, ale te rożne dziwne rzeczy się powielały, pozwalano już sobie przy mnie na coraz więcej... (...) miałem dwa wyjścia - przystać na propozycje lub odejście.
~Reqiem
Na bazie katolickich formacji "Oaza" i "Odnowa w Duchu Św" stworzono w Raciborzu znakomicie działającą ORGANIZACJĘ o charakterze religijno-biznesowo-polityczno-manipulacyjnym... i Bóg jeden wie jakim jeszcze, maksymalnie zakamuflowaną, oficjalnie nie działającą. Grupa ta wykorzystuje istniejące w Polsce prawo (wraz z lukami w prawie) do działania w swoim dobrze pojętym interesie.
~Prześladowany
Byłem w tej wspólnocie (...) przez 2 lata byłem zapraszany na ich imprezy, ogniska, do ich domów. Po dwóch latach delikatnie dano mi do zrozumienia, że wzrost duchowy to także płacenie tzw dziesięcin. Przyjmowałem wszystko wtedy "na wiarę" więc nie zadawałem pytań i zacząłem co miesiąc wręczać animatorowi opisaną kopertę z imieniem i nazwiskiem z ilością wpłacanych pieniędzy i za jaki okres, ten tylko czasem mówił, że przekazuje ją dalej i na tym się jego rola kończy. Jeżeli miałem zaległości w płaceniu to okazało się, że jest stosowny rejestr zaległości i animator dowiadywał się i potem mi mówił za jaki okres zalegam z dziesięcinami. Wszystko się nagle popsuło od momentu kiedy głośno zacząłem pytać o to, co dzieje się z tymi pieniędzmi m. in. na tzw "herbatce" oraz w rozmowach indywidualnych z animatorem. Zacząłem pytać, ponieważ widziałem naprawdę biednych i potrzebujących ludzi wewnątrz wspólnoty, którym nie bardzo pomagano ale też widziałem animatorów, zwłaszcza tych wyżej stojących w hierarchii, którzy dysponowali pieniędzmi zupełnie nie adekwatnymi do ich i ich współmałżonków zawodów i dochodów z tym związanych. Nasuwała się też pewna prawidłowość: im bliżej Norberta tym lepszy status finansowy. Od tego momentu stałem się niewygodny, piętnowany i prześladowany, chyba nie muszę pisać, że szybko się mnie pozbyto i zakazano ze mną kontaktu, jako z osobą zwiedzioną.
~MAWERICK1969
A mnie najbardziej zabolało to, że gdy idę ulicą i to tych których znam ze wspólnoty odwracają głowę lub przechodzą na druga stronę ulicy tak jakbym był trędowaty, gdy bylem jeszcze w tej grupie to mówiło się ALLELUJA a jak podjąłem decyzję odejścia to reakcja diametralnie się zmieniła - nie będę cytował. Teraz liżę rany które pozostały, to chyba jedna z wielu spuścizn po wspólnocie, z wielu jeszcze nie potrafię się wyleczyć mam nadzieje ze to kwestia czasu?!
~Zero...
Wiem z własnego doświadczenie, że we wspólnocie najważniejsza jest absolutna lojalność wobec Norberta Miki, który ogłosił się apostołem. Ode mnie wymagano deklaracji, że Norbert jest apostołem, a ja uznaję jego zwierzchność nad sobą. Wiara w Boga wydaje się wtedy co najmniej sprawą drugorzędną. Największym grzechem jest kwestionowanie czegokolwiek, głośne zapytanie o coś, o co nie powinno się pytać i tzw "szemranie", przy czym każda szczera rozmowa, o sprawach, które się dzieją we wspólnocie a zwłaszcza o ludziach "pomazanych" może, a właściwie jest pod to podciągana. Nie tylko strach rządzi we wspólnocie, ale liderom udało się wprowadzić w taki stan umysłu całą wspólnotę, że większości nawet nie przyjdzie do głowy jakikolwiek sprzeciw (...). Wtedy już można zrobić z Tobą co się chce, a Ty się temu poddajesz. I na koniec jeszcze taka dygresja: jeżeli odszedłeś i masz we wspólnocie osoby do niedawna Ci bliskie to wiedz, że już tak nie jest. Przykro to powiedzieć, ale to są marionetki w rękach ludzi, którzy świadomie uknuli taki plan wobec nich. Sprawy religijne stały się tylko środkiem do zawładnięcia ich umysłami. Żadne fakty, czy logika nie przemawiają do nich, ponieważ mają własne "fakty" i własną "logikę".
~były
Wszystkim byłym i obecnym we wspólnocie błogosławieństwa Jezusa. Byłym by wytrwali poza i cieszyli się życiem z Panem Jezusem. Tym co tam tkwią, by jak najprędzej opuścili tonący okręt bo mogą wraz z nim się utopić.
~absalom
My się nie boimy, nas nie trzeba straszyć, namierzać w przeciwieństwie do tych, co to ich nie ma, a są, nie rządzą a rządzą, zrezygnowali, a liderują dalej. Strach działa tylko wewnątrz onej cudownej wspólnoty. Nie boimy się mówić tego, co myślimy, w ogóle ośmieliliśmy się myśleć. Myślę, ze nie trudno poszukać w Racku i okolicach ludzi, którzy odeszli. Z tego co wiem, to niewielu wyjechało. Ludzie dorośli jesteście i ktoś za was decyduje z kim możecie rozmawiać, a z kim nie wolno. Może czas zajrzeć do dowodu osobistego.
~aqq
Próbowałem wczoraj porozmawiać z animatorką ze wspólnoty. Nie da się. Nie podejmie merytorycznej dyskusji, bo tylko ona ma światło od Jezusa i z Nim się spotyka. Skoro jej Jezus objawia, że wspólnotowa nauka jest OK to jak mi może mówić co innego. Dano mi do zrozumienia, że jestem zwiedziony i nie ma sensu ze mną gadać. Podobnie nie sądzę, że z Wami forumowicze ktoś podejmie dialog, bo w ich mniemaniu jesteście wszyscy zwiedzeni i "mistrz zwodzenia" przez Was przemawia - z diabłem się nie dyskutuje. To załatwia temat. Na moją zachętę, by poczytać to forum usłyszałem jako zarzut, że wszyscy tutaj wypisują pierdoły pod pseudonimami. (...)
Gdy temat dotknął apostoła, pojawiła się nerwowość i osoba poszła sobie, nie mogąc słuchać słów krytycznych. Ta osoba boi się o siebie, słuchając słów krytyki i o mnie (jest z mojej rodziny), bo takim gadaniem niechybnie ściągnę na siebie i na nią pomstę Bożą. Taka postawa jest, jak sądzę, powszechna w tej sekcie.
~Tola.O
Nikogo chyba nie cieszą zarówno z piszących jak i czytających takie newsy i nie o wywlekanie ludzkich dramatów tu chodzi. Te rzeczy pokazują jednak, że we wspólnocie dzieje się źle. Ludzie są wyrzucani ze wspólnoty, a przeważnie używany jest taki sam tekst: „Mówisz źle o apostole i o wspólnocie". Sam siebie Norbert stawia jako niekwestionowany autorytet (..) Nr 2 we wspólnocie tylko potwierdza fakt, że się tam z nikim i z niczym nie liczą, mają legion baranów, którzy płacą kasę, lata manipulacji zrobiły swoje.
~axel
12 lat temu odszedłem od wspólnoty powiązanej z grupą raciborską. Nie pozwoliłem sobie zrobić pogrzebu za życia. Jak na razie żyję i mam się dobrze. Czytam te najnowsze komentarze mniej lub bardziej prawdopodobne i szkoda mi tylko ludzi i ich idei, które poszły w zwykłą komerchę. Szkoda mi ludzi, którzy się pchają w do nowych grup gdzie są już dobrze uformowani do dalszej tresury i będzie im można wmówić każdą bujdę.
~Radość
Miałem rozmowę z animatorkiem moim. (...) Zostałem poinformowany, że jeśli będę się spotykał z braćmi z herbaty i opowiadał o powodach mego odejścia, to się spotkamy w sądzie. To już nie wolno mi porozmawiać szczerze z braćmi? I do sądu od razu.
~brat FUGA
Boją się tylko ci co są w środku tej sekty, non stop są straszeni utratą zbawienia, animatorzy mają kontrolę nad całym ich czasem, niejednokrotnie brat jest zmuszany kapować na innego brata. Będąc w środku pozwala okradać się z wolności. Wewnątrz trwa bezwzględna indoktrynacja. Jak cię nie zastraszą, to cię kupią. Po prostu badają konkretne i indywidualne przypadki i chcą wiązać (tak czy siak, musisz być uzależniony od sekty), to nie jest wspólnota chrześcijańska. Wywalili ich z kościoła katolickiego, teraz ukrywają się i coraz trudniej werbować osoby dlatego nasilili "obowiązki ewangelizacyjne członków" - łapać, łapać, łapać... bo ludzie uciekają dostrzegając konspirę jak w mafii. Czy wy wszyscy straciliście rozumy?
~mafia Mike'a
Straszenie pozwami do sądu, namierzania na internecie, ogólne zastraszanie, kancelarie prawne mające rzekomo bronić dobrego imienia pojedynczych wspólnotowiczów jak i organizacji to wszystko są stare i oklepane chwyty. Tylko to "straszenie" działa do wewnątrz grupy, tam pada blady strach na wszystkich, i na czytających, i na "inaczej" myślących. Powinni podać kogoś do sądu, jak tylko się o tym dowiem od razu zgłoszę się na ochotnika i opowiem wszystko, co wiem i powiem więcej: nie tylko ja i to bez skrupułów, wszystko. (...) W sądzie liczą się świadkowie, można będzie opowiedzieć wszystko, łącznie z tym kto, ile i przez jak długo wyłudzał od nas pieniądze pod postacią tzw "dziesięciny" na działalność nielegalnej i niezarejestrowanej organizacji i o paru innych sprawach ciekawych biznesach i interesach również. Oni są mocni w gębie, tak na prawdę to boją się wystąpić przeciw komukolwiek z otwartą przyłbicą.




