Mandrysz grozi Frączkowi sądem

Ryszard Frączek zaprotestował, żeby spotkania dla podopiecznych OPS-u odbywały się w lokalach powiązanych finansowo z kontrowersyjnym kościołem z Żor. - To pomówienia, sprawa może znaleźć się w sądzie - ostrzega Franciszek Mandrysz.

 


Sprawa rozpoczęła się 24 marca podczas spotkania komisji edukacji. Frączek wyraził wówczas zaniepokojenie faktem zorganizowania imprezy andrzejkowej dla podopiecznych OPS-u w restauracji Leśna Polana. Wg niego dokumenty świadczą o mocnych powiązaniach finansowych z "tak zwanym" kościołem z Żor. Obawia się on, że "oddaje się ludzi zranionych, podatnych na wpływy różnych grup". Swój monolog (jego wypowiedź nie doczekała się wówczas reakcji żadnego z radnych) zakończył stwierdzeniem, że nie mówi tego, żeby znowu onet czy interia miały o czym pisać, ale z troski o tych ludzi.

Franciszek Mandrysz odniósł się do zarzutów Frączka podczas odbywającego się 28 marca posiedzenia komisji budżetu. - Co do tego mają jakieś powiązania i finansowe sprawy? - pytał wzburzony. Jego zdaniem w wyborze tego ośrodka decydowały: jego położenie, czy jest dostosowany dla osób niepełnosprawnych, cena odpowiednia do możliwości finansowych. Dodał także, że o  wyborze nie decyduje jedna osoba, a rada programowa. - Staramy się co roku zmieniać miejsce, żeby nie dać powodu do żadnych oskarżeń - tłumaczył przewodniczący. Poinformował ponadto, że przekaże uwagi Frączka zarządowi firmy Leśna Polana, i jeśli uznają je za naruszenie dóbr, sprawa znajdzie się w sądzie. - Jeśli pan myśli, że w onecie ja panu odpisuje, to sobie pan schlebia. Pan sobie sam pisze i sam odpowiada na własne pytania - zakończył swe oświadczenie Mandrysz .

Frączka zaskoczyły słowa Mandrysza . - Czy pan występuje jako zarządca tej firmy - zapytał. - Występuję jako organizator tej imprezy i nie życzę sobie, by ktoś szkalował firmę, która m.in. zgodziła się na upusty czy część ludzi wpuściła za darmo - zaprzeczył Mandrysz dodając, że w przyszłości może nie znaleźć restauracji, bo właściciele nie będą patrzeć życzliwym okiem na niepełnosprawnych.

Zdaniem Frączka to on został obrażony. - Słowa które pan do mnie kieruje są bardzo obraźliwe, ale się nie gniewam, bo bardzo pana lubię - zapewnił. Radnego KOR-u "zasmuciło oskarżanie go naruszanie różnych praw poprzez podawanie mediom insynuacji, zamiast skierowania sprawy do właściwych organów". - A z tym onetem to nie wiem o co panu chodzi, może to pańskie sny lub zwidy - dodał.

Dalszej wymianie uprzejmości zapobiegł prezydent Lenk. - Mamy ograniczony czas, jesteśmy w pracy, proszę do rzeczy - rzucił zniecierpliwiony, po których to słowach obydwaj adwersarze zaniechali kontynuowania sporu.


/ps/

 

 

Czytaj pełne wydanie

 

Zaufali nam

3.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg