Jeden trup to za mało
Od lat mieszkańcy Starej Wsi walczą o zwiększenie bezpieczeństwa na przejściu dla pieszych na ul. Londzina przed "nerką". Ostatno zmarła kobieta potrącona na tym przejściu przez samochód.
30 marca została zorganizowana akcja zbierania podpisów pod petycją, która zostanie wysłana do marszałka województwa śląskiego, by na tym przejściu postawiono światła. Planowano również w tym samym dniu zorganizować godzinną pikietę na przejściu, ale nie było zbyt wielu chętnych, więc z niej zrezygnowano.
Na dzień dzisiejszy mam dwie opcje - powiedział Wojtek Adamczyk - postawienie tu radiowozów w godzinach szczytu, jeżeli nie ma pieniędzy na światła, a jeżeli by się znalazły jakieś pieniądze, to można tu postawić światła dotykowe lub na fotokomórkę. Najgorzej jest w godzinach porannych, kiedy dzieci idą do szkoły, a także od godziny 14 do 15.30, i wówczas światła mogłyby być czynne. Walka o bezpieczne właśnie to przejście przy Aptece św. Mikołaja toczy się już długo i nie przyniosła żadnego rezultatu - dodaje Wojtek. Jeżeli dzisiejsza akcja nie pomoże, to będziemy podejmować inne działania aż do skutku.
Fragment petycji skierowanej do marszałka województwa "... Zwracamy się bezpośrednio do Pana Marszałka, ponieważ nasze prośby kierowane od lat do władz samorządowych i Zarządców Dróg nie przynoszą żadnego skutku. Na przejściu dochodzi raz po raz do bardzo niebezpiecznych wypadków drogowych. W ostatnim okresie czasu było to kilkanaście potrąceń pieszych przechodzących przez pasy. Droga jest niezwykle ruchliwa, a skrzyżowanie należy do najbardziej niebezpiecznych w mieście. Jezdnia jest dwupasmowa i najczęściej dochodzi do wypadków w sytuacji, gdy na jednym pasie zatrzyma się samochód, aby ustąpić pieszemu, a w czasie jego przechodzenia przez przejście samochód na drugim pasie nie zważając, że na sąsiednim zatrzymał się pojazd przejeżdża z całym impetem. Przechodzień upewniwszy się, że samochód ustąpił mu miejsca jest przekonany, że ma wolną drogę i nikt nie zaskoczy go na drugim pasie. W ten sposób dochodzi do kolejnych bardzo groźnych wypadków, w wyniku których poszkodowani odwożeni są do szpitala i często przez długi czas, po operacjach i zabiegach następuje rekonwalescencja. Niektóre przypadki to długotrwałe kalectwo i uraz do końca życia...".
Sprawa tego przejścia i akcji zorganizowanej przez mieszkańców poruszona została podczas trwającej w tym samym czasie sesji RM przez radnego Piotra Dominiaka. Prezydent Lenk zapytany o to, czy zamierza coś z tym zrobić powiedział - Nikt mi tego od dawna nie sygnalizował. Kiedyś robił to radny Klima, ale było to bardzo dawno temu. Prezydent zauważył, że osoby chcące wyjść pikietować powinny najpierw do niego przyjść, zgłosić problem i zaproponować jakieś rozwiązania. - Bo znowu powiedzą że jest jakiś problem, a prezydent nie reaguje. Ale u mnie jeszcze nikt w tej sprawie nie był. Na zwróconą uwagę, że jest już pierwszy trup stwierdził, że trupy są i gdzie indziej. To nie jest jakieś szczególnie niebezpieczne skrzyżowanie w porównaniu do innych - dodał prezydent.
Wanda Gozdek




