A. Winczo: Wyróżnienie cieszy...

...ale też dopinguje do dalszej pracy - w ten sposób Agnieszka Winczo podsumowuje wybór PZPN o przyznaniu jej tytułu najlepszej piłkarki ubiegłego roku w Polsce.

 


Wybrano Panią najlepszą piłkarką w kraju. Co czuje zawodniczka w takim momencie?

Wybór PZPN bardzo mnie zaskoczył, ale oczywiście ucieszył. Jestem z tego niesamowicie zadowolona i dumna, to pierwsze takie wyróżnienie indywidualne w mojej karierze. To docenienie dotychczasowej pracy i gry, ale także mobilizacja do dalszego zaangażowania w treningi, tak by być coraz lepszą. Zdaję sobie sprawę, że ta nagroda wynika z sukcesów, jakie w minionym roku odnosiła cała drużyna Unii.

Grywa Pani zarówno w pomocy, jak i w ataku - teraz, gdy odeszła Anna Sznyrowska, ciężar zdobywania goli spocznie w głównej mierze na Pani. Która pozycja jest dla Pani optymalna?

To, że trenerzy ustawiali mnie w pomocy wynikało raczej z faktu, że w linii tej mieli mniejsze pole manewru. Od dłuższego czasu gram w ataku. Bardzo lubię zdobywać gole, ale pozycja na której występuję to sprawa drugorzędna. Najważniejsze jest, by przynosiła pożytek drużynie.

Czyją grę Pani podziwia i na kim się wzoruje?

Uwielbiam oglądać ligę hiszpańską i argentyńskiego geniusza Leo Messiego. To co grają Barcelona oraz reprezentacja Hiszpanii to futbolowa magia. Jeśli chodzi o piłkę kobiecą, to nie mam specjalnych typów, choć dużo w piłkarskim rozwoju dała mi gra z Martą Stobbą, z którą występowałam jeszcze w Czarnych Sosnowiec i Golu Częstochowa. Wspólne treningi były dla nas okazją do rywalizacji, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Każda z nas starała się zrobić różne rzeczy lepiej od koleżanki, co przysłużyło się podnoszeniu umiejętności technicznych.

Jaka jest najlepsza polska piłkarka A.D. 2010 prywatnie? Praca, studia, zainteresowania...

Półtorej roku temu ukończyłam studia na Akademii Ekonomicznej w Katowicach, następnie studia podyplomowe z zakresu BHP. Mieszkam w Sosnowcu, dojazd na treningi do Raciborza zajmuje mi 1,5 godziny w jedną stronę, więc wolnego czasu na zainteresowania nie mam zbyt wiele. Jak już uda się go trochę wygospodarować, lubię spędzać czas aktywnie. Zimą jeżdżę na nartach i snowboardzie, latem na rowerze. Aha, i intensywnie szlifuję język angielski.

Czyżby myślała Pani o przenosinach na wyspy? Szykuje się jakiś sensacyjny transfer?


(Śmiech) Jeśli nawet, to musiałabym zacząć uczyć się niemieckiego...


Rozmawiał Paweł Strzelczyk

 

 

Czytaj pełne wydanie

 

Zaufali nam

3.jpg

Wydawnictwo

wyd.jpg

Obsługa informatyczna

1.jpg